Dramatem naszej epoki jest to, że głupota zabrała się do myślenia.


Bieżące komentarze: matura z matematyki, oświata



Ostatnie podrygi

Minister (jeszcze) Hall wręczyła Krajowe Certyfikaty Szkół Promujących Zdrowie. O nadanie Krajowego Certyfikatu mogły ubiegać się szkoły, które:

  • podejmują systemowe działania w zakresie edukacji zdrowotnej i promocji zdrowia,
  • tworzą warunki sprzyjające dobremu samopoczuciu całej społeczności szkolnej,
  • samodzielnie diagnozują swoje problemy i podejmują inicjatywy służące rozwiązywaniu tych problemów.

Ręce opadają, gdy się człowiek wczytuje w ten bełkot. Jakbym czytał "Trybunę Ludu" z lat 70-tych. Jakie to wspaniałe rzeczy robimy (MY, czyli MEN i reszta)! Promujemy zdrowie przez duże Z! Edukujemy pro-zdrowotnie! Poprawiamy samopoczucie! Diagnozujemy! Podejmujemy inicjatywy!

A co prawdziwym z nauczaniem, bo to jakoś nie wychodzi... hę?

Agitatorzy

Serwis www.stooq.pl informuje:

Ponad 200 polskich urzędników pracujących na co dzień w instytucjach Unii Europejskiej w dniach 3-10 listopada wróci do swoich szkół w całej Polsce, by przybliżyć młodym ludziom ideę Unii. Dzięki akcji "Back to school" uczniowie będą mieli szansę poznać osobiście urzędnika europejskiego.

A ja pytam:

  • Czy ci sowicie opłacani urzędnicy naprawdę nie mają niczego lepszego do roboty?
  • Co właściwie da uczniowi "osobiste" poznanie jakiegoś urzędnika?
  • Czy szkoła to jest właściwe miejsce dla euro-agitacji? Ja (jako rodzic) nie życzę sobie by moje dziecko było w szkole indoktrynowane.

Klucz do głupoty?

Wygląda na to, że zaczęto u nas używać słowa "projekt" jako klucza usprawiedliwiającego najgłupsze nawet pomysły. W Chorzowie: dwa i pół tysiąca gimnazjalistów z chorzowskich szkół będzie uczestniczyło w zajęciach służących popularyzacji zasad kulturalnego kibicowania. Odbędą się one w ramach projektu "Młody kibic".

Autorzy projektu bajdurzą o nauce "bezpiecznego" (kolejne słowo-klucz) kibicowania na Euro 2012. Jak wszyscy wiedzą gimnazjaliści najbardziej na meczach rozrabiają (słowa gimnazjalista i kibol to synonimy) i dlatego teraz będą przyuczani  do porządku.

Ja natomiast nieodmiennie pytam: czy nie lepiej przeznaczyć zmarnowany czas i pieniądze na naukę czytania ze zrozumieniem i innych podstawowych umiejętności?

Poprawność polityczna. A fe!

W internetowym serwisie "Głosu Nauczycielskiego" umieszczono news zatytułowany "Szkoły dyskryminują romskie dzieci?" Oto obszerny fragment:

2/3 romskich dzieci z orzeczoną niepełnosprawnością intelektualną może chodzić do szkoły z innymi dziećmi - oszacowała czwartkowa "Gazeta Wyborcza".

Tak ma wynikać z badań przeprowadzonych przez Uniwersytet Jagielloński i Stowarzyszenie Romów w Polsce. "U połowy dzieci, która miała orzeczenie o niepełnosprawności nie wykryto braków. Inne nadrobiłyby dystans dodatkowymi lekcjami polskiego" - czytamy w "GW". Dzieci te jednak są powszechnie kierowane do szkół specjalnych.

Pominę milczeniem fakt używania tego dziwacznego określenia "romskie". Ale reszta? Przecież tytuł newsa jest ewidentnie sprzeczny z treścią tegoż! Jakie to niby szkoły dyskryminują te dzieci? Od kiedy to o niepełnosprawności orzekają nauczyciele lub inni pracownicy szkół? Przecież o tym decydują urzędnicy będacy przedłużeniem MEN! Cygan (nomen omen) zawinił, a kowala posiesili?

Wielka smuta

Oj, leci na pysk poziom nauczania. Właśnie uświadomiłem sobie, co tu nie gra. Czym różnią się ostatnie lata od wcześniejszych. Dawniej otrzymywałem mnóstwo pytań, uwag, sugestii itp. odnośnie materiałów do matury, które można tu nabyć. Znajdowali się i tacy, którzy potrafili wyłapać błędy, a nie było ich dużo - w przeciętnym podręczniku lub zbiorze zadań jest ich wielokrotnie więcej. A teraz? Cisza...

Coraz mniej otwartych umysłów. Coraz mniej szukających odpowiedzi na nurtujące pytania. Coraz mniej aktywności. Tylko bierność... wielka, oświatowa smuta.

Będą reformy reform?

Padła propozycja, by utworzyć Ministerstwo Pracy, Edukacji i Przedsiębiorczości. Jedną ze sładowych tego nowego tworu miałoby być MEN - tym samym ministerstwo od edukacji jako samodzielny byt przestałoby istnieć.

Na szefa tego superministerstwa zaproponowało... Michała Boniego. Ależ on ma u onego plecy - co nowy stołek, to Boni najlepszy. A dlaczego nie ktoś inny? BO NIe! Ja dalej twierdzę, że są lepsze kandydatury: może BONIek?

Jakość kształcenia

Pewien świeżo upieczony poseł (nie podam nazwiska, bo nie będę gościa reklamował), nie wiedział co to są: Konwent Seniorów i prezydium Sejmu. Człowiek ten:

  • jest absolwentem politologii i nauk społecznych na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim w Olsztynie,
  • jest doktorantem na Wydziale Nauk Politycznych Akademii Humanistycznej w Pułtusku.

I ten człowiek będzie stanowił prawo obowiązujące na terenie naszego nieszczęsnego kraju.

To jest mniej więcej tak, jakby doktorant na wydziale matematycznym Uniwersytetu w Kociej Wólce nie wiedział jak rozwiązać równanie kwadratowe. Nikodem Dyzma się kłania.


Pozostałe komentarze:
-1--2--3--4--5--

-6--7--8--9--10--

-11--12--13--14--15--

-16--17--18--19--20--

-21--22--23--