Człowiek rodzi się mądry, ale potem idzie do szkoły.


Bieżące komentarze: matura z matematyki, oświata



Głupie pytanie - głupia odpowiedź

Omawiane poniżej badanie jest doskonałym przykładem marnotrawstwa w ramach unijnych "projektów". Przytoczmy fragmenty newsa. Na początek zabawny tytuł:

Ponad połowa Polaków przeciw płatnym studiom.

Tytuł ten sugeruje, że teraz uczelnie są utrzymywane przez krasnoludki, więc studia nie są płatne.

Ponad połowa Polaków jest przeciwna ponoszeniu kosztów studiowania przez studentów uczelni publicznych, nawet jeśli miałoby to podnieść poziom nauczania – wynika z badania przeprowadzonego przez CBOS, w ramach projektu "Akademickie Mazowsze 2030".
Respondenci odpowiadali na pytanie: "Czy Pana/Pani zdaniem studenci publicznych uczelni powinni ponosić część kosztów kształcenia, jeśli pozwoliłoby to na znaczące podniesienie poziomu nauczania?".

Ciekawi mnie w jaki to cudowny sposób, przez samo zwiększenie środków, wyższe uczelnie znacząco podniosą jakość nauczania. Czy profesura zacznie mądrzej i bardziej zrozumiale dla studenckiej braci wykładać? Czy podejmujący studia maturzyści będą lepiej do nich przygotowani, niż teraz - bo jakość nauczania na wcześniejszych etapach kształcenia nagle wzrośnie? A może studenci będą bardziej przykładać się do nauki?

Jeżeli teraz studenci tzw. "publicznych" uczelni nie płacą czesnego (bo składają się na nich płacący podatki), to znajdźcie mi głupiego, który chciałby to zmienić i płacić! Każdy ankietowany, jeżeli tylko ma potencjalnego studenta w rodzinie, będzie za tym, żeby ten nie płacił - tym bardziej, że postulowane podniesienie poziomu nauczania jest wróżeniem z fusów.

Pytanie zainteresowanych o zdanie jest bez sensu, bo nikt nie powinien być sędzią we własnej sprawie (w dzisiejszych czasach ten oczywisty postulat poszedł niestety  w zapomnienie). Po co zatem zadawać takie idiotyczne pytania? Bo jest kasa do wydania?

Policzmy kasę...

CKE ogłosiła konkurs na autorów zadań egzaminacyjnych.

W związku z tym przypomnę, że Mirosław Sawicki, wicedyrektor CKE w wywiadzie radiowym (23.05.2011) powiedział, że CKE wyda w ciągu dwóch lat 47 mln zł na stworzenie banku zadań, z którego układane będą wszelkie egzaminy. Przyjmując, że zadań będzie 10 tysięcy otrzymujemy koszt... 4700 zł za zadanie!!!

Ciekawe, jaki ochłap z Pańskiego stołu przypadnie tym, którzy się zgłoszą, ile dostaną za jedno zadanie? Chyba nie więcej, niż 20-30 złotych? Informacje proszę przysyłać na adres e-mailowy (zakładka Kontakt). Z przyjemnością opublikuję.

Rzecznik

Minister nauki Barbara Kudrycka powołała dziś Rzecznika Praw Absolwenta.

Oj, Pani minister uprawia jawną dyskryminację! Nie mają rzecznika: łysi, brodacze, mądrzy, głupi, zielonoocy, mieszkańcy wsi, uczniowie powtarzający klasę ...itd... itp. Jak można wyróżniać akurat absolwentów? Nieładnie proszę Pani.

Badania

Urzędnicy Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego, które badania sfinansowało podobno nie chcieli komentować wyników. Podaję je (z różnych źródeł), a główny wniosek z badań, to stwierdzenie, że szkoła zniewala umysły dzieci.

  • Jaś idzie do pierwszej klasy podstawówki i cofa się w rozwoju: nawet jeśli w przedszkolu czytał, to w szkole każą mu sylabizować. Nauczyciel, zamiast z nim rozmawiać, tresuje w wypełnianiu kart zadań. A jeśli Jaś będzie miał własne poglądy, zostanie skarcony.
  • Część nauczycieli nie potrafi pracować z uczniami: 52 proc. dzieci uważa, że posiadanie innych poglądów, niż ma nauczyciel, jest karane.
  • Szkoła zamyka najmłodszych w klasach i zmusza do wypełniania kart pracy. A to prowadzi do ''pogwałcenia natury dziecka'' i ''szkodzi jego rozwojowi''.
  • Dzieciom zafundowano zeszyty ćwiczeń, do których wpisują gotowe odpowiedzi. Nie uczy się ich myślenia, a szkoła nie zaspokaja ich naturalnej potrzeby odkrywania świata.
  • Szkoła choruje na testy. Uczniowie, gdy mają rozwiązać złożone zadania wymagające myślenia, stają się bezradni.
  • Prof. Sowińska: Jeśli dziecko w szkole nie może samodzielnie myśleć i odkrywać świata, bo tylko odpowiada na pytania, tak jak sobie życzy nauczyciel, to czy nie jest to zniewolenie umysłów? W szkołach nie ma zgody, aby uczeń popełniał błędy i się na nich uczył.
  • Dzieci nie potrafią opowiedzieć własnymi słowami, co przeczytały, ani formułować dłuższych wypowiedzi. Na dodatek mówią ubogim językiem, pełnym skrótów.

Przytoczone fragmenty opisów wyników badań mówią same za siebie. Niedawno jeden z uczniów niezadowolony ze swoich szkolnych osiągnięć mówił mi, że szkoła i pracujący w niej nauczyciele nie spełniają jego oczekiwań - a chciałby sumiennie pracować i mieć dobre wyniki. Powiedziałem mu, że państwowa szkoła nie jest po to, by dobrze nauczyć, ale po to, by wychować posłusznego obywatela. I niech to będzie podsumowaniem.

Uderz w stół, a... ZNP się odezwie

Związek gmin wystąpił do rządu z inicjatywą, by pensje dla nauczycieli wypłacano z budżetu państwa. Gminom pozostałoby utrzymanie szkół i inwestowanie w ich bazę. Uzasadnienie jest proste: finanse większości gmin w Polsce są w opłakanym stanie. Oświata pochłania nierzadko ponad jedną trzecią ich budżetów.  Pensje dla nauczycieli, które rosną, pochłaniają większość tzw. subwencji oświatowej, a na utrzymanie budynków szkół, remonty czy organizowanie dzieciom zajęć dodatkowych pieniędzy brakuje.

Na to odezwał się Związek Nauczycielstwa Polskiego: "Protestujemy przeciwko zniesławianiu nauczycieli przez niektóre media sugerujące, że pensje nauczycieli są przyczyną złego stanu finansów samorządów".

Boki zrywać! Swego czasu wyśmiałem reformy polegające na przekazaniu finansowania oświaty do gmin. Mamy bowiem taką sytuację, że oświatą rządzi Warszawa, nauczycielskie pensje ustala Warszawa, wysokość subwencji oświatowej ustala Warszawa, a płacą gminy. Wystarczy dać im mniej pieniędzy i po kłopocie. Niech się martwią. A rząd... deficyt w budżecie ukryje (bo on się rozejdzie na zadłużenie gmin) i jest na kogo zwalić winę za niedofinandsowanie oświaty.

Reakcja ZNP jest tu kuriozalna. Kto tu zniesławia nauczycieli? Gminy mówią tylko tyle, że jeżeli rząd chce centralnie sterowanej, państwowej oświaty, to niech ją sam utrzymuje (choćby te pensje) - albo niech daje tyle kasy, ile wynoszą koszty.

Księżycowe pomysły

MEN ma problem: jak wzbudzić wśród dzieci i młodzieży zainteresowanie muzyką?

Minister edukacji Krystyna Szumilas razem z ministrem kultury i dziedzictwa narodowego Bogdanem Zdrojewskim uczestniczyła w prezentacji portalu www.muzykotekaszkolna.pl. Muzykoteka Szkolna skierowana jest do uczniów klas 4-6 szkoły podstawowej, gimnazjalistów, licealistów, studentów, nauczycieli muzyki, animatorów kultury i wszystkich osób dorosłych, które chciałyby uzupełnić lub poszerzyć swoją wiedzę muzyczną.

Z tej okazji minister Szumilas stwierdziła: "Ten projekt pozwoli zarazić pasją muzyki klasycznej tych uczniów, którzy jeszcze nie wiedzą, że lubią ten rodzaj muzyki".

Już widzę czwartoklasistów zasłuchanych w dźwięki "Sonaty księżycowej", którzy jeszcze nie wiedzą, że lubią Beethovena, ale się o tym dzięki MEN dowiedzą. Gdy zaś zobaczę uczniów gimnazjum zachwyconych muzyką Mozarta, to chyba z krzesła spadnę.

Naprawdę nasza oświata ma tylko takie (księżycowe) problemy? A swoją drogą - bo mamy podobno kryzys: ciekawe, jaka kasa zostanie utopiona w tym "projekcie".

Podrzutki ciąg dalszy

Ośrodek Rozwoju Edukacji na zlecenie MEN przygotował poradnik pt. "Przemoc w rodzinie wobec dziecka. Procedury interwencyjne w szkole". Zajrzałem na stronę tegoż ośrodka. Jest tam więcej materiałów traktujących o przemocy w rodzinie, w szkole i gdzie tam jeszcze, można je pobrać i sobie poczytać. Pobrałem, poczytałem i włos mi się na głowie zjeżył.

Jedno z opracowań na wspomniany temat "popełniła" niejaka Danuta Morawska. Opracowanie to nosi tytuł "Krzywdzenie emocjonalne dziecka". Powołując się na prace kogoś-tam z Instytutu Psychologii Klinicznej w Londynie, stwierdza ona między innymi:

Wachlarz zachowań używanych przez dorosłych w celu skrzywdzenia dziecka jest ogromny. Może on zawierać również: 

  • Nadużywanie pozycji przez rodziców – narzucanie ich woli, szantaż finansowy, negowanie osiągnięć dziecka, narzucanie swojej pomocy, manipulowanie relacjami dziecka z rodzeństwem.

W oparciu o takie "osiągnięcia" nauki nauczyciele polskich szkół będą teraz zakładać niebieskie książeczki. Rodzicu! Pamiętaj:

  1. Powiesz dziecku, że ma posprzątać? Narzucasz mu swoją wolę, czyli działasz w celu skrzywdzenia dziecka! Jesteś przestępcą!
  2. Powiesz dziecku, że kieszonkowe zależy od jego zachowania? Popełniasz szantaż finansowy, czyli działasz w celu skrzywdzenia dziecka! Jesteś przestępcą!
  3. Mówisz dziecku, że jedna ocena pozytywna ze sprawdzianu wobec pięciu niedostatecznych to za mało? Negujesz jego osiągnięcia, czyli działasz w celu skrzywdzenia dziecka! Jesteś przestępcą!
  4. Pytasz dziecko, czy mu pomóc odrobić zadanie domowe? Narzucasz mu swoją pomoc, czyli działasz w celu skrzywdzenia dziecka! Jesteś przestępcą!
  5. Mówisz dziecku, by nie zabierało braciszkowi zabawek? Manipulujesz relacjami dziecka z rodzeństwem, czyli działasz w celu skrzywdzenia dziecka! Jesteś przestępcą!

Ale czasów doczekaliśmy! Ludzie wypisujący takie bzdury mają tytuły w Londynie, a nasi bezrefleksyjni wielbiciele wszelkich euro-nowości powielają te idiotyzmy. Szkoda, że ze szkodą dla przymusowo uczęszczających do szkół dzieci, bo odchodząca minister Hall też to kupiła i co najgorsze wdrożyła do realizacji.

Teraz tylko patrzeć jak pod byle pretekstem szkoły będa się wtrącać w wewnętrzne sprawy polskich rodzin, bo pewnie znajdą się wśród nauczycieli tacy, którzy to przeczytają i potraktują poważnie...


Pozostałe komentarze:
-1--2--3--4--5--

-6--7--8--9--10--

-11--12--13--14--15--

-16--17--18--19--20--

-21--22--23--24--25--

-