O uczciwości mówimy, gdy oddasz znalezioną złotówkę. Gdy oddasz stówę, to już głupota.


Bieżące komentarze: matura z matematyki, oświata



Poprawność polityczna. A fe!

W internetowym serwisie "Głosu Nauczycielskiego" umieszczono news zatytułowany "Szkoły dyskryminują romskie dzieci?" Oto obszerny fragment:

2/3 romskich dzieci z orzeczoną niepełnosprawnością intelektualną może chodzić do szkoły z innymi dziećmi - oszacowała czwartkowa "Gazeta Wyborcza".

Tak ma wynikać z badań przeprowadzonych przez Uniwersytet Jagielloński i Stowarzyszenie Romów w Polsce. "U połowy dzieci, która miała orzeczenie o niepełnosprawności nie wykryto braków. Inne nadrobiłyby dystans dodatkowymi lekcjami polskiego" - czytamy w "GW". Dzieci te jednak są powszechnie kierowane do szkół specjalnych.

Pominę milczeniem fakt używania tego dziwacznego określenia "romskie". Ale reszta? Przecież tytuł newsa jest ewidentnie sprzeczny z treścią tegoż! Jakie to niby szkoły dyskryminują te dzieci? Od kiedy to o niepełnosprawności orzekają nauczyciele lub inni pracownicy szkół? Przecież o tym decydują urzędnicy będacy przedłużeniem MEN! Cygan (nomen omen) zawinił, a kowala posiesili?

Wielka smuta

Oj, leci na pysk poziom nauczania. Właśnie uświadomiłem sobie, co tu nie gra. Czym różnią się ostatnie lata od wcześniejszych. Dawniej otrzymywałem mnóstwo pytań, uwag, sugestii itp. odnośnie materiałów do matury, które można tu nabyć. Znajdowali się i tacy, którzy potrafili wyłapać błędy, a nie było ich dużo - w przeciętnym podręczniku lub zbiorze zadań jest ich wielokrotnie więcej. A teraz? Cisza...

Coraz mniej otwartych umysłów. Coraz mniej szukających odpowiedzi na nurtujące pytania. Coraz mniej aktywności. Tylko bierność... wielka, oświatowa smuta.

Będą reformy reform?

Padła propozycja, by utworzyć Ministerstwo Pracy, Edukacji i Przedsiębiorczości. Jedną ze sładowych tego nowego tworu miałoby być MEN - tym samym ministerstwo od edukacji jako samodzielny byt przestałoby istnieć.

Na szefa tego superministerstwa zaproponowało... Michała Boniego. Ależ on ma u onego plecy - co nowy stołek, to Boni najlepszy. A dlaczego nie ktoś inny? BO NIe! Ja dalej twierdzę, że są lepsze kandydatury: może BONIek?

Jakość kształcenia

Pewien świeżo upieczony poseł (nie podam nazwiska, bo nie będę gościa reklamował), nie wiedział co to są: Konwent Seniorów i prezydium Sejmu. Człowiek ten:

  • jest absolwentem politologii i nauk społecznych na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim w Olsztynie,
  • jest doktorantem na Wydziale Nauk Politycznych Akademii Humanistycznej w Pułtusku.

I ten człowiek będzie stanowił prawo obowiązujące na terenie naszego nieszczęsnego kraju.

To jest mniej więcej tak, jakby doktorant na wydziale matematycznym Uniwersytetu w Kociej Wólce nie wiedział jak rozwiązać równanie kwadratowe. Nikodem Dyzma się kłania.

BONI? NO NIE!

Chodzą słuchy o innnym kandydacie na stołek ministra MEN, mianowicie o Michale Boni, który teraz "doradza" Donaldowi Tuskowi. Jak widać, na oświacie zna się każdy. O nowym kandydacie mogę napisać tyle, że gdy dowiedziałem się, iż premier Tusk chce go wziąć za doradcę, to moja opinia o premierze zmieniła się ze sceptycznej na negatywną.

Skoro jednak jesteśmy przy temacie wakatu szefa MEN, to może... Boniek?

Szumi las... Szumilas?

Chodzą słuchy, że Katarzynę Hall ma zastąpić Krystyna Szumilas, która była wiceministrem MEN.

14 października była ona gościem Radia Katowice, w którym mówiła, że "rząd ma kilka pomysłów by zapewnić wszystkim pedagogom pracę". Dodała także, że odejścia od obniżenia wieku szkolnego nie będzie.

A nie mówiłem, że będzie gorzej? Następny minister, który uważa, że szkoła nie jest po to, by uczyć, ale po to, by nauczyciele mieli pracę. W te poglądy wpisuje się wysyłanie 6-latków do szkół - aby tylko nie trzeba było zwalniać niepotrzebnych pedagogów... Interes dzieci i prawa rodziców do decydowania o tym, jak ich dzieci będą wychowywane są na szarym końcu.

Przymusowy obowiązek

Na stronie MEN ukazała się informacja, której fragmenty przytoczę:

"W Gdańsku odbyła się konferencja ministrów Unii Europejskiej do spraw kształcenia obowiązkowego.(...)
Podczas obrad, którym przewodniczyła minister Katarzyna Hall, uczestnicy dyskutowali o roli i znaczeniu kompetencji językowych dla mobilności w aspekcie uczenia się przez całe życie i przyszłego zatrudnienia."

A to się wydało! Minister Hall jest ministrem do spraw kształcenia przymusowego! Cała ta "Edukacja Narodowa" to tylko tak, dla pozoru. Pewnie - gdyby nauka według państwowych wzorców nie była przymusowa, to ci ministrowie i cała reszta biurokracji oświatowej musieliby znaleźć jakąś porządną pracę. Ale jaką? Przecież po tylu latach przewracania bzdurnych papierków oni już nic nie umieją!


Pozostałe komentarze:
-1--2--3--4--5--

-6--7--8--9--10--

-11--12--13--14--15--

-16--17--18--19--20--

-21--22--23--24--