‹ ›

Myślę, więc jestem.


Bieżące komentarze: matura, oświata i okolice



Matura podstawowa z dnia 2.06.2017 - rozwiązania

W dniu 2 czerwca 2017 odbył się dodatkowy egzamin maturalny z matematyki.

Rozwiązania arkuszy z egzaminów maturalnych na poziomie podstawowym zazwyczaj są podawane w ten sposób, że w zadaniach testowych zaznaczane są tylko poprawne odpowiedzi. Być może dla maturzystów lepiej obeznanych z matematyką to wystarczy, ale dla tych słabszych - z pewnością nie.

Zamieściłem właśnie rozwiązania zadań z w/w matury, przy zadaniach testowych umieściłem krótki opis/ uzasadnienie/ obliczenia uzasadniające taki a nie inny wybór poprawnej odpowiedzi.

Mam nadzieję, że opracowanie będzie pomocne dla tych maturzystów, których czeka w sierpniu egzamin poprawkowy, jak i dla nieszczęśników zdających egzamin w przyszłym roku.

Plik pdf zawierający rozwiązania można pobrać w zakładce Download lub bezpośrednio tutaj: LINK DO PLIKU

Zastanawiająco słabe wyniki

Majowa matura 2017, matematyka na poziomie rozszerzonym: średnia 37%, mediana 34%. Spodziewałem się średniej w okolicach 44% i chyba nie doceniłem skali zapaści polskiej oświaty.

Trudność zadania jest subiektywna: to co jest trudne dla jednego, drugi może uważać za łatwe. Ta subiektywność jest jednak częściowa: istnieje wymuszony tzw. "minimum programowym" standard treści i umiejętności, które uczeń teoretycznie powinien opanować. Problemy typowe, standardowe, zadania typowe dla poszczególnych działów matematyki uczeń powinien rozwiązać bez problemu. O ile sprawnie potrafi liczyć...

Na omawianej maturze około 75% zadań to były właśnie zadania typowe. Wyuczony maturzysta powinien je rozwiązać bez problemu. Parę razy się pomylił i powinno mu zostać 50%. Tymczasem połowa zdających nie przekroczyła progu 34%.

Nie mam zamiaru podawać teraz cudownych pomysłów na uzdrowienie naszego sysytemu oświaty. Jeżeli ktoś dostarcza trefny towar, to należy zmienić dostawcę i co tu dyskutować. Oświatowe ministerstwo i całą oświatową biurokrację trzeba zlikwidować, wprowadzić bon oświatowy i puścić na żywioł.
Niech każdy sam sobie wybiera dostawcę usług oświatowych. Gorzej nie będzie, ale na pewno taniej. A urzędnicy niech idą do jakiejś normalnej roboty, bo ponoć rąk do pracy zaczyna brakować.

Postcriptum
Zwrócono mi uwagę, że gdy oświatę uwolni się od urzędniczej kontroli, to wtedy dzieci będą unikać szkoły mimo tzw. "obowiązku szkolnego". Ten idiotyczny przymus też należy zlikwidować. Nie ma najmniejszego powodu, żeby ktoś chodził do szkoły przez 12-13 lat tylko po to, by w szatni odpisywać zadania domowe i opanować trudną sztukę ściągania. Jeżeli ktoś nie chce się uczyć, to niech siedzi w domu lub idzie do pracy.

Funkcje trygonometryczne w układzie współrzędnych

Ci spośród maturzystów, których ambicją jest tylko przejście progu matury podstawowej z matematyki, często zgłaszają kompletny brak zrozumienia pojęcia funkcji trygonometrycznych kąta wpisanego w prostokątny układ współrzędnych. Sprawa jest o tyle ciekawa, że wyrywa się z wyższego poziomu fragment pewnej teorii i próbuje się tego fragmentu uczyć na niższym poziomie.

Zaciekawiony zajrzałem do kilku podręczników, by porównać jak ten temat przedstawiany jest uczniom poziomu podstawowego. Muszę przyznać, że zaskoczyła mnie nieporadność autorów podręczników w próbie nauczania matematyki "wyższej" na "niższym" poziomie, na którym wykład powininny cechować uproszczenia ułatwiające zrozumienie.

Postawiłem się w pozycji średnio obeznanego matematycznie ucznia  poziomu podstawowego i zadałem sobie pytanie, czy bez pomocy nauczyciela potrafiłbym zrozumieć o co tu właściwie chodzi. Większość z analizowanych podręczników nie przeszła tego testu pozytywnie...

Stworzyłem zatem dwustronicowe opracowanie pojęcia funkcji trygonometrycznych kąta wpisanego w prostokątny układ współrzędnych. Opracowanie skierowane jest do uczniów zgłebiających matematykę na poziomie podstawowym. Mam nadzieję, że uratuję choć parę duszyczek: Funkcje_trygonometryczne_w_xOy

Nowoczesna edukacja

W ramach nieustających reform oświaty ONO postanowiło zlikwidować gimnazja i przywrócić dawny model: 8-letnią szkołę podstawową i 4-letnie liceum ogólnokształcące oraz 5-letnie technikum. Na taką wieść zwolennicy i przeciwnicy projektu zmian zaczęli rzucać w siebie argumentami i pseudo-argumentami.

Ostatnio usłyszałem odkrywczą tezę, iż ze wszystkich rodzajów szkół poziom nauczania najwyższy jest  w gimnazjach. Szczęka mi opadła, bo gdy wspominam czasy wprowadzania gimnazjów, to widzę szok, w jaki nauczycieli szkół średnich wprowadzali absolwenci gimnazjów rozpoczynający naukę w pierwszych klasach LO czy technikum.

Charakterystyczne dla olbrzymiej części spośród nich było: brak wiedzy, brak umiejętności logicznego myślenia, brak zrozumienia przeczytanego i niezbyt skomplikowanego tekstu, brak umiejętności dłuższej koncentracji uwagi. Wyglądało to tak, jakby te dzieciaki przeszły ogłupiające pranie mózgu! Teza, że tam się aż tak poprawiło, że gimnazja poziomem biją inne typy szkół powoduje, iż zaczynam troszczyć się o zdrowie psychiczne polityków wygłaszających takie dyrdymały.

Pisałem już kiedyś, że nie  da się osiągnąć średnio wysokiego poziomu nauczania dopóki oświata jest bismarckowskim, centralnie sterowanym systemem, którego głównym celem jest indoktrynacja - wychowanie posłusznego państwowej władzy obywatela. Nie dziwmy się, że dbałość MEN-ów i innych urzędów o poziom nauczania jakoś nie daje efektów. Bo jest pozorna. Bo nie to jest dla MEN-u najważniejsze.

Wystarczy wejść na stronę MEN i przeczytać umieszczane tam wiadomości i informacje. Ile z nich dotyczy poziomu kształcenia, a ile innych spraw - nie związanych z nauczaniem lecz z wychowaniem. Spotkania takie, inne, rocznicowe, polityczne itp. A nauka? A kto by tam o tym myślał, gdy na tapecie jest atrakcyjny wyjazd na Haiti - nawiązanie współpracy z tamtejszym MEN-em to bardzo pilna sprawa. Albo z fundacją promującą tworzenie "społeczeństwa obywatelskiego", czyli strupa politycznej poprawności na zdrowym ciele normalnego społeczeństwa.

Znalazłem ostatnio w sieci film "Nowoczesna edukacja". Przerażające. Czy dużo nam jeszcze brakuje do takiej szkoły? Oto link do tego filmu: NOWOCZESNA EDUKACJA.

Maturalne nonsensy

Wygląda na to, że rozprzestrzenia się nowa maturalna tradycja. Proceder, który zaraz opiszę, po raz kolejny obnaża  bezsens egzaminu maturalnego w postaci powszechnej urawniłowki w imię "ujednolicania" wymagań.

Kilka lat temu władze oświatowe doszły do jak najbardziej słusznego wniosku, że ujednolicanie wymagań maturalnych do niskiej średniej doprowadziło do znacznego obniżenia poziomu nauczania w polskich szkołach. Najlepsi zaczęli równać w dół, a słabeusze postanowili chwilowo nie awansować na geniuszy. Coś z tym fantem trzeba było zrobić, a przynajmniej udawać, że się próbuje.

Myśleli, myśleli... i wymyślili: skoro kochasiu chcesz zdawać maturę, to udowodnij, że istnieje choć jedna dziedzina, w której jesteś dobry. Nie możesz się opie..rać przed nauką przez całą szkołę. Musisz się pouczyć co najmniej jednego szkolnego przedmiotu, z którego będziesz zdawał na poziomie rozszerzonym!

Pomysłowość ludzka nie zna granic i na głupie zarządzenie władzy znaleziono remedium w try miga! Nie każdy maturzysta chce studiować. Wielu chce ten egzamin tylko zdać, a do tego nie jest im potrzebny dobry wynik z egzaminu na poziomie rozszerzonym.

Realizacja tego planu jest banalnie prosta. Idzie sobie maturzysta na wymagany przepisami egzamin na poziomie rozszerzonym, podpisuje arkusz odpowiedzi, przez pięć minut porozgląda się po sali, po czym wychodzi. Że będzie miał 0%? No to co. Maturę zdał mimo to!

Dla obserwatorów maturalnej sceny oznacza to jedno: statystyczne wyniki egzaminów na poziomie rozszerzonym można wyrzucić do kosza. Wniosków z nich nie uzyskamy, bo nieznana ilość spryciarzy uzyska procent zbliżony do zera. Do egzaminu przystąpili kompletnie nieprzygotowani. Bo mus.

Jak z banalnego zadania zrobić poważny problem

Na maturze podstawowej w 2016 roku znalazło się takie oto zadanko:

Jeden  z  kątów  trójkąta  jest  trzy  razy  większy  od  mniejszego  z  dwóch  pozostałych  kątów, które różnią się o 50° . Oblicz kąty tego trójkąta.

Na stronie onet.pl znalazłem proponowane rozwiązanie zadania:

Po wykonaniu rysunku ułożono do niego odpowiednie równania i wyszedł układ trzech równań z trzema niewiadomymi.

Przyznam, że nie rozumiem dlaczego taka metoda rozwiązywania zadań jest propagowana przez wielu nauczycieli: zrób rysunek, a potem pomyśl jak wykonać polecenie zadania. Myślenie nie boli i nie widzę żadnego powodu, by nie myśleć od początku: również w trakcie wykonywania rysunku. 

Popatrz drogi czytelniku jak powinno się rozwiązać to zadanie.

W rozwiązaniu żaden komentarz nie jest potrzebny, bo rysunek wyjaśnia wszystko.

Maturzyści wkrótce będą zdawać egzamin, z tymczasem...

W tym czasie władze oświatowe też ciężko pracują, tradycyjnie bijąc pianę marzeń o kolejnych wiekopomnych reformach.
Wystarczy zaglądnąć na stronę ministerstwa, by przekonać się jakimi "ważnymi" problemami oświatowymi zajmuje się władzuchna.

  • Spotkanie uzgodnieniowe ze związkami zawodowymi, w sprawie wynagrodzeń nauczycieli.

Targują się ile kto dostanie i za co. Jak powszechnie wiadomo jakość kształcenia nie jest tu decydującym kryterium...

  • Wzór wniosku o dopuszczenie podręcznika do kształcenia specjalnego.

Gdy urzędnik pochyli się nad takim podręcznikiem i go dopusci, to ten podręcznik będzie taki ideał że ho-ho! Pisałem tu kiedyś o podręczniku jak najbardziej dopuszczonym, w którym jakiś MEN-owski ekspert nauczał dzieci w szkole podstawowej, że zwrot "kąt prosty" to nie jest nazwa kąta.

  • Małopolska Debata o Edukacji – o kształceniu uczniów ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi.

O czym tam debatowali? Cytuję: "Musimy stworzyć szkołę przyjazną, otwartą na potrzeby ucznia, rozumiejącą młodych ludzi jak również szkołę wymagającą". Czy to znaczy, że teraz szkoła tych kryteriów nie spełnia? Tyle lat reform na nic?

  • Kształcenie zawodowe dla rynku pracy – Podkarpacka Debata o Edukacji.

Pani ministerka rzecze: "Obecnie mamy dramatyczny niż demograficzny. W związku z tym musimy zastanowić się w jaki sposób przekonać pracodawców, że warto i trzeba inwestować w szkoły zawodowe.". Ależ z niej mistrz dedukcji! Z faktu, że mamy niż demograficzny wynika, iż trzeba przekonywać pracodawców do inwestycji w coś, czym i tak rządzić będzie MEN. Już widzę, jak będą inwestować w nie swój interes...

I tak dalej, i tym podobne...
A mnie się wydaje, że jedyne czym powinien zajmować się MEN to rozwiazywanie problemu jak najtaniej i najlepiej wykształcić tych, którzy chcą się kształcić. Oczywiście przy założeniu, że MEN musi istnieć, choć do nauczania żaden urzędnik potrzebny nie jest.


Pozostałe komentarze:
-1--2--3--4--5--

-6--7--8--9--10--

-11--12--13--14--15--

-16--17--18--19--20--

-21--22--23--