Nie można oprzeć się wrażeniu, że formuły matematyczne mają niezależny od nas byt i inteligencję, że są mądrzejsze niż my sami, nawet mądrzejsze niż ich odkrywcy, i że możemy wywnioskować z nich więcej niż poprzednio w nich zawarto.


Bieżące komentarze: matura z matematyki, oświata



Matura 2011 - podsumowanie

Ogólne wyniki ogłoszono, więc pora na podsumowanie. Dla uniknięcia chaosu wypunktujemy wnioski:

  • Egzaminu maturalnego nie zdało 24,5% maturzystów, w tym matury z matematyki 21% (17,5% zdających ma prawo pisać sierpniowy egzamin poprawkowy). Wynika z tego, że spośród przedmiotów obowiązkowych matematyka stanowiła dla zdających jedyny problem.
  •  Średni wynik matury podstawowej z matematyki wyniósł 48,24%. Na podstawie podanego odchylenia standardowego i procentu osób, które egzaminu nie zdały, szacujemy, że osoby, które uzyskały co najmniej 68-72%, znajdą się w czołowych 30% zdających.
  • Matura 2011 okazała się dla zdających maturę podstawową trudna - tego należało się spodziewać.
  • Średni wynik matury rozszerzonej z matematyki wyniósł 44,47%. Na podstawie podanego odchylenia standardowego szacujemy, że podobnie, jak na poziomie podstawowym osoby, które uzyskały co najmniej 68-72%, znajdą się w czołowych 30% zdających.
  • Matura 2011 okazała się dla zdających maturę rozszerzoną bardzo trudna - lekkie zaskoczenie, bo spodziewaliśmy się nieco lepszych wyników.

Ale ona ma poczucie humoru!

"Szkoła bliższa uczniom" - pod takim tytułem minister Hall podsumowała czwarty rok jej kadencji. W podsumowaniu czytamy: "Kluczowe zmiany to wprowadzenie nowej podstawy programowej, obowiązkowej edukacji przedszkolnej 5-latków i obniżenie wieku szkolnego z siedmiu do sześciu lat. Zmiany te pozwalają dzieciom i młodzieży jak najpełniej rozwijać swoje możliwości. Czynią one szkołę atrakcyjną i podążającą za zmianami w świecie, zbliżają ucznia  do szkoły i motywują go do lepszej nauki.".

Te radosne wieści poparte są graficznym przedstawieniem zmian odczuć uczniów związanych ze szkołą w latach 2006 i 2011. Z wykresu wynika, że wszystko się poprawiło. Na koniec następuje słowny opis osiągnięć resortu.

Po uważnym przeczytaniu tego podsumowania nasuwają się jednak wątpliwości:

  1. Objęcie przymusem szkolnym dzieci o rok młodszych niewątpliwie do szkoły je zbliża - tak, jak przywiązanie Burka łańcuchem zbliża go do budy - ale dlaczego ma podnosić atrakcyjność szkoły?
  2. Graficznie przedstawione wyniki badań są cokolwiek z sobą sprzeczne: 54% uczniów "lubi chodzić do szkoły", ale tylko 32% stwierdza, że "chodzenie do szkoły sprawia im radość". Jakoś nie bardzo chce się wierzyć, że 8-latek odróżnia niuansowe różnice między tymi odczuciami.
  3. Procent uczniów, których "lekcje interesują" wzrósł z 27% w 2006 roku do 49% w 2011 roku. Hmm. Niech będzie - nie ma jak sprawdzić, czy te dane nie są z rzeczywistością na bakier. Konkluzja jest jednak szokująca: dziś, po osiągnięciu tylu sukcesów w reformowaniu oświaty, co drugi podopieczny szefa MEN stwierdza, że lekcje go nie interesują! Ciekawe co on na tych lekcjach robi...
  4. 49% uczniów jest zainteresowanych tym, co się dzieje na lekcjach. Za to 54% badanych stwierdza: "W szkole naprawdę się rozwijam, czuję, że idę naprzód". Ciekawe są te 5%, których lekcje nie interesują, ale rozwijają się jak perz wiosną. Jak oni to robią?!
  5. "Nauczyciel jest rozliczany z wiedzy i umiejętności swoich uczniów, a nie z przerobienia programu nauczania." - o to! to! Odczuwają to zwłaszcza ci nauczyciele, którzy nie mają osiągnięć, gdyż ośmielili się postawić nieukom oceny niedostateczne... Pytanie dodatkowe: po co w takim razie MEN zatwierdza programy nauczania, każe je wybierać i wg nich uczyć?

Chodzą słuchy, że po jesiennych wyborach nawet rządząca PO będzie się rozglądać za nowym ministrem MEN. Panowie! Stary minister ma takie osiągi, a wy go...? Za co!

Śmiać się? A może już zacząć płakać?

MEN informuje:

Przedstawiciele Komisji Europejskiej, Sekretariatu Generalnego Rady Unii Europejskiej oraz wysocy rangą reprezentanci ministerstw edukacji i szkolnictwa wyższego 27 państw członkowskich UE uczestniczyli w spotkaniu Grupy Wysokiego Szczebla do spraw Kształcenia i Szkolenia, które zorganizowano w Warszawie trzy tygodnie przed rozpoczęciem polskiej Prezydencji w Radzie UE.

Aldous Huxley był prorokiem.

Kolejne szczyty zdobywamy...

Premier Tusk chce, by w większości gmin powstały "astro-bazy", czyli przyszkolne obserwatoria astronomiczne. Koszt budowy takiego czegoś ma podobno nie przekraczać miliona złotych.

W związku z tym przypomina się zagadka: Jaki jest szczyt głupoty? Kupić portfel za ostatnie pieniądze.

Epoka Gierka w całej okazałości

Ze strony MEN:

Podczas międzynarodowej konferencji organizowanej przez Polską Akcję Humanitarną pt. „Rozwój globalny a nowe państwa członkowskie UE - czas na nowe otwarcie?", która odbywa się w Warszawie, podpisano porozumienie między Ministerstwem Spraw Zagranicznych, Ministerstwem Edukacji Narodowej oraz Grupą Zagranica w sprawie wspierania rozwoju edukacji globalnej w Polsce.(...) Edukacja globalna rozszerza zakres kształcenia obywatelskiego i wychowania m.in. poprzez uświadamianie istnienia zjawisk oraz współzależności łączących wszystkich mieszkańców globu. Jej celem jest przygotowanie uczniów do stawiania czoła wyzwaniom, dotyczącym całej ludzkości.

Ten, kto pamięta czasy Gierka, wie o co chodzi. Taki pseudo-naukowy bełkot dla przykrycia pseudo-działań urzędniczych kolektywów. Podobny w charakterze jest temat pewnego przewodu habilitacyjnego: "Prostota i dyskonfirmowalność jako kryteria heurystyczne w kosmologii relatywistycznej". Prawda, że pyszne?

Oni zdawali kiedyś maturę...

Fachowcy, eksperci w swojej dziedzinie - liczą, robią wyceny, analizy...

  • Kilka lat temu, gdy zapadła decyzja o organizacji w Polsce i na Ukrainie mistrzostw Europy 2012 w piłce kopanej, wycenili, że budowa Stadionu Narodowego w Warszawie będzie kosztować 250 milionów złotych. Potem szacowane koszty rosły, by w 2008 roku osiągnąć miliard złotych. Oto fragment informacji z dnia 29 lutego 2008 r.: "Koszt budowy Stadionu Narodowego w Warszawie wyniesie miliard złotych - poinformowali przedstawiciele Ministerstwa Sportu i Turystyki."
  • W chwili obecnej wydano 1 miliard 900 milionów złotych, a to jeszcze nie koniec...

Nie mam dowodów, by twierdzić, że ktoś kradnie - muszę zatem stwierdzić, że uczone grono ekspertów po prostu nie umie liczyć!

Mam nadzieję, że po tej informacji, liczba osób popierających moją tezę, że matura jest po prostu niepotrzebna, wzrośnie.

CKE drogo nas kosztuje...

Ostatnio za krajową prasą pisałem, że CKE od października 2007 r. do końca 2013 r. (około 74 miesięcy) wyda na przygotowanie matury z matematyki 63 mln zł. Średni miesięczny wydatek na ten cel to ok. 851 000 zł.

Mirosław Sawicki, wicedyrektor CKE w wywiadzie radiowym powiedział dziś (23.05.2011), że CKE wyda w ciągu dwóch lat 47 mln zł na stworzenie banku zadań, z którego układane będą wszelkie egzaminy. Wychodzi na to, że im więcej CKE zanotuje spektakularnych wpadek, tym drożej ceni sobie koszta likwidacji swojej nieporadności.

Jak łatwo policzyć daje to prawie 1 960 000 zł miesięcznie. Policzmy inaczej: zadań ma być kilka tysięcy. Przyjmijmy, że będzie ich 5 tysięcy. Wychodzi zatem... 9400 zł za zadanie!!! Nasz serwis ma w bazie parę zadań. Oczekuję zatem, że przedstawiciel  CKE skontaktuje się ze mną. By negocjacje były łatwiejsze, ogłaszam, że taka cena za jedno zadanie jak najbardziej mi odpowiada. A niech tam, najwyżej stracę... sprzedam zadania po 8000 zł za sztukę! Ciekawe co CKE na to. Kupić, nie kupić, potargować warto.


Pozostałe komentarze:
-1--2--3--4--5--

-6--7--8--9--10--

-11--12--13--14--15--

-16--17--18--19--20--

-21--22--23--