Stara matura - jak to drzewiej bywało...

Jak wyglądała ocena prac dawno temu...

Należało rozwiązać trzy zadania.
Egzaminator miał do wyboru uznać rozwiązanie zadania za poprawne, albo w połowie poprawne (czyli rozwiązujący pokonał połowę drogi do rozwiązania), albo za błędne.
  • Na ocenę dostateczną wystarczało rozwiązać jedno zadanie poprawnie i jedno w połowie poprawnie.
  • Na ocenę dobrą należało rozwiązać dwa zadania poprawnie i jedno w połowie poprawnie, albo trzy zadania poprawnie, lecz z dużą ilością usterek.
  • Na ocenę bardzo dobrą należało rozwiązać trzy zadania poprawnie.
  • Na ocenę celującą - trzy zadania poprawnie, w tym zadanie "z gwiazdką".
Widać więc, że ustalenia te cechowało zaufanie w kompetencje egzaminatora.

Jak wyglądała ocena prac jeszcze nie tak dawno temu...

Poszczególne etapy rozwiązania były punktowane (jeśli zadanie zostało rozwiązane inną metodą niż proponowana punktacja, należało przyznać ilość punktów proporcjonalną do wykonanej pracy).
Były pewne ustalenia dodatkowe, np. jeśli rozwiązujący źle zinterpretował część tematu zadania, i nie spowodowało to znacznego uproszczenia dalszej części obliczeń, to za dany fragment można przyznać maksimum połowę sugerowanych punktów.

Należało rozwiązać trzy zadania spośród proponowanych pięciu: za 8,10,10,10,12 punktów.
Do oceny pozytywnej należało uzyskać minimum 7 punktów za jedno zadanie, oraz łącznie:
  • dopuszczający = 12-15 punktów
  • dostateczny = 16-21 punktów
  • dobry = 22-26 punktów
  • bardzo dobry = 27-30 punktów
  • celujący = 31-32 punktów

Porównanie wyżej wymienionych sposobów poprawy prac

Wprowadzenie punktacji miało na celu ograniczenie uznaniowości w ocenie prac maturalnych. Wydaje się jednak, że znowu sprawdziło się porzekadło o wybrukowaniu piekła dobrymi chęciami.
Egzaminator nadal interpretował - z tym, że przy punktowaniu prac nie patrzył na zadanie całościowo, lecz fragmentarycznie.
Mogło się zdarzyć, że rozwiązujący za zadanie 10-punktowe uciułał 7 punktów (popełniając w rozwiązaniu kardynalne błędy), a w pozostałych dwóch zadaniach jakoś nazbierał 5 punktów - nawet nie wiedząc kompletnie o co w zadaniach chodzi - i uzyskał ocenę pozytywną.
Mogło być też tak, że maturzysta rozwiązał poprawnie trzy zadania, popełniając przy tym kilka zupełnie nieistotnych usterek, lub nie umieścił w rozwiązaniu zapisów, które dla przebiegu rozumowania nie były istotne, ale były punktowane (co się zdarzało się na każdej maturze) - i nie uzyskał oceny bardzo dobrej.Wprowadzenie punktacji promowało więc słabeuszy kosztem maturzystów bardzo dobrych.

Przykładowe zadania z dawnych matur


Historyczne tematy egzaminów wstępnych na niektóre wyższe uczelnie